Szukaj
  • MKS Polonia-Stal Świdnica

Orzeł nam nie zagroził, seria trwa nadal!


Gdy spojrzy ktoś na końcowy wynik może mieć wrażenie, że piłkarze IgnerHome Polonii-Stali Świdnica po zaciętej walce dopisali do swojego dorobku komplet punktów podczas wyjazdowej konfrontacji z Orłem Ząbkowice Śląskie. Tak jednak nie było… Biało-zieloni byli zespołem co najmniej klasę lepszym, a obraz minimalnie zaciera końcówka i stracony gol w ostatniej akcji meczu.


Świdniczanie jechali do Ząbkowic Śląskich na fali ostatnich dobrych występów. Podopieczni trenera Grzegorza Borowego w ostatnich tygodniach wygrali dwa mecze ligowe (4:2 z Sokołem Marcinkowice, a także 1:0 ze Słowianinem Wolibórz), a do tego dołożyli triumf nad MKS-em Szczawno Zdrój (9:4) w starciu Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Wałbrzych Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej. Orzeł Ząbkowice Śląskie sezon 2021/2022 rozpoczął nie najlepiej, bo od dwóch porażek w wymiarze 2:3 z Polonią Trzebnica, a następnie z Piastem Nowa Ruda. Później było pewne pucharowe zwycięstwo w wymiarze 18:0 z ekipą Break-Team LZS Roztocznik, a przed tygodniem pierwsza wygrana o punkty w starciu z Bielawianką Bielawa (2:0). Starcie okupione dla ząbkowiczan niestety sporym bólem. Fatalnej kontuzji nabawił się bowiem Dawid Dawidziak, z boiska wyleciał trener Rafał Markowski, jak również Igor Wargin, który wdał się w kopaninę z innym byłym zawodnikiem świdnickiej drużyny, Bartoszem Paszkowskim. W ich sprawie nie na jeszcze werdyktu Komisji Dyscyplinarnej, lecz rozbrat z futbolem będzie zapewne spory. Wracając jednak do konfrontacji z IgnerHome Polonią-Stal Świdnica wydawało się, że nieznacznym, ale jednak faworytem są biało-zieloni i tak właśnie było.


Spotkanie rozpoczęło się co prawda od małego zamieszania w polu karnym gości, ale później wszystko było już raczej pod kontrolą. Na prowadzenie drużyna świdnicka wyszła już w 9. minucie. Faulowany w polu karnym przez bramkarza ząbkowiczan był Mikołaj Kotfas, a sędzia wskazał na jedenasty metr. Pewnym egzekutorem był kapitan IgnerHome Polonii-Stali Świdnica, Wojciech Szuba i zrobiło się 1:0. Podopieczni trenera Grzegorza Borowego starali się dłużej utrzymywać przy piłce i to im się udawało. Na kolejne dobre okazje musieliśmy jednak poczekać około kwadrans. Wtedy to w sytuacji jeden na jednego z bramkarzem znalazł się Mikołaj Kotfas, lecz przegrał to starcie, podobnie jak kilka minut później Damian Kasprzak, który ambitnie zaatakował lewą stroną boiska. W 36. minucie stworzyliśmy sobie kolejną dogodną okazję do podwyższenia rezultatu, a w roli głównej wystąpił utrzymujący się od kilku tygodni w wysokiej dyspozycji Szymon Tragarz. Nasz skrzydłowy ubiegł bramkarza, skierował futbolówkę w stronę sieci, ale wracający defensor Orła zdołał w ostatniej chwili wyekspediować piłkę poza pole karne. Jeszcze w pierwszej części gry groźnie na bramkę Piotra Gembary uderzał Sebastian Białasik, lecz golkiper gospodarzy po raz kolejny popisał się dobrą interwencją.


Drugą połowę niemalże od początku rozpoczęliśmy z wysokiego “C”. W 52. minucie w szesnastce miejscowych faulowany został Szymon Tragarz, a sędzia po raz drugi w tym spotkaniu zasłużenie wskazał na “wapno”. Tym razem do piłki podszedł Robert Myrta, który przegrał jednak starcie z Gembarą. Chwilę później w polu karnym znakomicie odnalazł się Tragarz, zwiódł obrońcę, ale będąc w bardzo dobrej sytuacji niestety dla nas przestrzelił. Kilkadziesiąt sekund później obaj panowie w stu procentach się jednak zrehabilitowali. Tragarz dorzucił piłkę z prawej strony boisku wprost na głowę Myrty, który skierował ją do sieci i podwyższył rezultat na 2:0. W 63. minucie mogło być już chyba po meczu. Szymon Tragarz włączył wyższy bieg, wygrał pojedynek z obrońcą, a następnie próbował mijać golkipera. Niestety wygonił się ostatecznie poza linię końcową i skończyło się tylko na zagrożeniu. Biało-zieloni nie rezygnowali z ataków, obok bramki uderzali między innymi Wojciech Szuba i Tomasz Trzyna. W ostatniej akcji meczu po stałym fragmencie gry i celnej główce Konrada Maciaka rywale ustalili końcowy rezultat. Szkoda nieco straconego gola, bo wynik 2:1 na korzyść IgnerHome Polonii-Stali Świdnica całkowicie nie oddaje przebiegu boiskowych wydarzeń. Biało-zieloni wygrali zasłużenie i powinni uczynić to wyżej. Cieszy jednak fakt, że widać progres, a z meczu na mecz nasza gra wygląda coraz pewniej. Po dzisiejszej wygranej przynajmniej do jutra jesteśmy wiceliderami tabeli z 10 punktami na koncie. Prowadzi z kompletem 12 “oczek” Lechia Dzierżoniów. W kolejnym meczu świdniczanie zagrają z Piastem Żerniki Wrocław. To spotkanie odbędzie się w sobotę, 11 września (godz. 13.00, stadion OSiR Świdnica).


Orzeł Ząbkowice Śląskie – IgnerHome Polonia-Stal Świdnica 1:2 (0:1)


Skład: Kot, Paszkowski (46′ Polak), Salamon, Barros, Kasprzak, Sowa, Szuba, Białasik (77′ Białas), Kotfas (72′ Trzyna), Tragarz (83′ Kusio), Myrta (63′ Zygadło).

331 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie